Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział pierwszy: Niespodziewany gość

Photobucket

Ten koleś w tle mnie rozwala xDDD

Rozdział pierwszy: Niespodziewany gość

Na specjalne życzenie Fox dodałam notkę wcześniej ^^. Jest to kilku odcinkowe opowiadanie (nie wiem ile będzie miało odcinków, nie pytajcie xD).
Całe "yaoi story" dedykuję Arisu, która poprosiła mnie o napisanie yaoi'owca z takim a nie innym pairingiem (przeczytawszy rodział dowiecie się o kim mowa ^^).
***
Ściskając w dłoniach kilkanaście kopert zamknąłem za sobą drzwi do mojego skromnego, ale przytulnego mieszkania. Rzuciwszy na komodę klucze poczłapałem do kuchni z zamiarem zlustrowania prezentów od listonosza. Pośród kompletnie nieistotnych i bardzo irytujących reklam, rachunków i listów od napalonych fanek znalazłem niebieską kopertę, na której ktoś starannie zapisał imię i nazwisko. Tym kimś okazał się Tsukasa. Zniesmaczony odłożyłem list na bok i wstałem z krzesła w celu zaparzenia sobie herbaty.
Momentalnie powróciły do mnie wspomnienia, które tak bardzo starałem się wymazać z pamięci. Przyznam, że wyszło mi to nienagannie, gdyż w pełni cieszyłem się swoim nowym życiem. Jednak pewnego dnia jakiś idiota postanowił zniszczyć moją słodką koncepcję życia.
Wprawdzie minęły dopiero cztery lata odkąd D'espairsray zakończył swoją działalność, naznaczając na sercach wszystkich członków zespołu wstrząsający smutek, jednak mnie wydaje się jakby było to zaledwie wczoraj.
Na początku naszej kariery wszystko szło wyśmienicie. Znajdowaliśmy się na pierwszych stronach wszelakich magazynów dla kobiet i mężczyzn. Reporterzy bili się o wywiad z nami, sesja zdjęciowa goniła jedna za drugą. Byliśmy rozchwytywani w Japonii jak nikt inny. Ale po wzlocie trzeba było się przygotować na upadek, lecz żaden z nas nawet nie rozpatrywał takowej możliwości. Z czasem jednak woda sodowa uderzyła Hizumi'emu* do głowy. Wymagał od nas większego wysiłku, większej perfekcji. Nam to nie odpowiadało i zaczęliśmy się sprzeciwiać, co w efekcie spowodowało, że członkowie kłócili się o drobnostki, z których śmialiby się kilka miesięcy wcześniej. Przyjemność ze spędzanego razem czasu, zamieniła się w przymusową świadomość. Pomimo, że między nami rosło napięcie przy świetle reflektorów udawaliśmy zgraną paczkę. Byliśmy wyśmienitymi aktorami. Z czasem jednak zdałem sobie sprawę, że nie gram już na koncertach z takim zapałem jak wcześniej. Nie cieszyło mnie już to, nie sprawiało żadnej przyjemności, a jedyne, co trzymało mnie w tym zespole to pieniądze. Duża ilość pieniędzy. Postawiłem na szczęście. Wolałem umierać z biedy, za to kąpać się w ekstazie. Toteż odszedłem z zespołu z wielką przykrością, bo tak naprawdę kochałem tworzyć muzykę. Kilka tygodni później dowiedziałem się, że Tsukasa również odszedł. Nie mogąc nikogo znaleźć na nasze miejsce Hizumi rozwiązał kapelę. Tak oto D'espairsray pozostawił po sobie nikłe wspomnienie, które od czasu do czasu powracało przynosząc ze sobą lśniące łzy.
Westchnąłem ze smutkiem i upijając łyk wieloowocowej herbatki ruszyłem do sypialni, gdzie usadowiłem się przed komputerem rozpoczynając mój wieczorny rytuał. Otwierając przeglądarkę ujrzałem wiadomość, która wstrząsnęła całym moim ciałem. Na śnieżnobiałej stronie widniał tłusty, drukowany napis informujący o tym, że perkusista z nieistniejącego już zespołu D'espairsray wraca do Japonii. Że co do cholery jasnej? Czy naprawdę już nie będę mógł spokojnie żyć myśląc o tej przeklętej kapeli?! Zerwałem się szybko do kuchni w poszukiwaniu listu od Tsukasy. Nieświadomie wrzuciłem go do śmietnika, no tak. Nawet sam nie wiem co robię. Błyskawicznie go wyciągnąłem i otworzyłem. We wnętrzu znajdowała się mała karteczka. Na niej widniał tylko napis: "Wracam do Japonii. Pozwoliłem sobie wprowadzić się do Ciebie na kilka dni. Mam nadzieję, że nie sprawię Ci problemu. Tsukasa."
POZWOLIŁEM...
WPROWADZIĆ...
KILKA DNI...
Odebrało mi mowę. Widok przesłoniła leciutka doza mgiełki. Serce zabiło mi mocniej, a w środku gotowałem się ze złości. Ten gnojek już doprowadzał mnie do szału, co dopiero jak tutaj zamieszka na "kilka dni"... Nienawidzę go. Nawet w momencie, gdy zobaczyliśmy się po raz pierwszy nie przepadaliśmy za sobą. Wątpię by cokolwiek się zmieniło. Ale dlaczego ja? Krzyczałem zrozpaczony w myślach. Boże, co ja ci do cholery jasnej zrobiłem, że tak mnie karzesz? Uwielbiam samotność, ciszę spokój i rzecz jasna swój komputer, i dlaczego to musiało się już zmienić?
Jeden głupi list i jakakolwiek forma ekspresji wydawała mi się bezsensu, toteż postanowiłem olać papierkową robotę i niczym zombie z powrotem skierowałem się do sypialni. Łóżko. Ach, jaka miękka pościel. Wtuliwszy głowę w czerwoną poduchę próbowałem zapomnieć o wszystkim. Dosłownie.

***Nazajutrz***

Usłyszałem jakiś huk, a zaraz potem trzaśnięcie drzwiami. Co jest do cholery? Słońce nieprzyjemnie raziło mnie w oczy nawet, gdy miałem je zamknięte, bolały mnie plecy i kark, a jak potem się okazało leżałem na ziemi, ktoś obcy łazi po moim domu, a ja rozpaczam nad tym, że już od tej chwili, od tej sekundy dzień zapowiadał się karygodnie. Nie wiedziałem, że w takich barwach będzie rysować się moja przyszłość. Spodziewałem się czegoś lepszego.
-Widzę, że ci bardzo wygodnie.- Usłyszałem delikatny głos, który bezczelnie wdzierał się do moich uszu. Wspomniałem może, że jest mi cholernie zimno? Mając wszystko kompletnie w poważaniu, nawet pracę, w której powinienem być już od jakiejś godziny wdrapałem się na łóżko i szczelnie okryłem kołdrą.
-Jak zwykle rozmowny- mruknął Tsukasa. Postanowiłem od tej chwili, że będę starał się jak mógł, żeby poczuł jak bardzo jest tutaj niechciany. Ale póki, co porządnie się wyśpię.

Kolejny huk. A za nim trzaśnięcie. Nie, nie wytrzymam psychicznie.
-Co ty do cholery wyprawiasz o tej godzinie!? Próbuje zasnąć!- Warknąłem ile sił w płucach stając naprzeciw perkusisty.
-Sprzątam, a bo co? Masz tutaj istny burdel, wiedziałeś o tym?- Odparł spokojnie.
-Może ja lubię burdel. Może w syfie czuje się spełniony. I nie waż się już niczego dotykać- Czułem jak moja twarz robi się czerwona.
-Ależ nie stresuj się, chce tylko pomóc- mruknął gładząc mój policzek. Eksploduje... Wziąłem parę głębszych wdechów i od razu poczułem się lepiej.
-Po co ty tu przyleciałeś?- Spytałem siadając na kanapie.
-A interesuje cię to w ogóle?- Usiadł tuż obok mnie. Jego uda niebezpiecznie stykały się z moimi. Poczułem od nich bijący chłód, jednak zrównoważyło go ciepło, jakie ogarnęło moje ciało. Zignorowałem to i lekko się oddaliłem..
-Inaczej bym nie pytał- zauważyłem inteligentnie.
-No tak… Niedawno zmarła ostatnia osoba, która była mi bardzo bliska. Ostatnia jaka pozostała w mojej rodzinie. Zostałem sam, więc wróciłem tutaj.- Jego twarz momentalnie przyozdobił smutek.
-Nie myśl nawet, że będę ci współczuł- rzekłem, a zaraz potem zadzwonił telefon. Szef. Darł się w niebogłosy chwilę potem dyszał, po czym zaczął rozpaczać i błagać bym na jutro wyrobił się z moją pracą domową. Obiecałem, że się wyrobię. Odłożywszy słuchawkę czułem na sobie jego spojrzenie. W oczach pojawiły mu się dziwne ogniki. Co ten facet kombinuje?

*Hizumi- Wokalista

Edit: 21.07.2009 1:30


Taa... Po paru nieudanych próbach stworzenia pieprzonego szablonu jak najbardziej pasującego do tematyki bloga, jak i szukanie owych szablonów można uznać za zakończone. Mhm, znalazłam szablon, który w miarę wygląda normalnie i strasznie mi się NIE podoba (logiczne-bo jest w nagłówku Gackt >.<) i w ogóle NIE pasuje do wspomnianej już wcześniej tematyki. Baj de łej. Mam to już kompletnie w dupie, gdyż poniekąd się tym wszystkim poirytowałam. Stworzenie szablonu jest o wiele trudniejsze niż myslałam >.< Także z tego zrezygnowałam. Eniłej nie zwracajcie uwagi na Gackta, ja też staram się na niego nie patrzeć -_-. Mam nadzieję, że i tak wygląd przypadł Wam do gustu. A jeżeli nie możecie patrzeć na nagłówek to coś Wam doradze: weźcie kawałek szmaty (najlepiej starej), taśmą klejącą przyklejcie do górnych rogów ekranu i gotowe :D Po Gakct'cie ani śladu! (urażonych gomenasai, ale ja naprawde go nie lubie...) Może kiedyś znajdę jakiś sensowny szablon, albo zrobię sama, jeżeli moja cierpliwość jest na to gotowa _-_... Uff... Żem się rozpisała xD


Neko 19/07/2009 20:52:03 [Powrót] Rape me

Lawliet
brak www
data: 27/07/2009 19:15:05

Ale tuuu ciiiiiiichooooooooooooooooooo!!!! O.o
Nadine-sama
brak www
data: 25/07/2009 13:47:25

Bardzo się cieszę, że tak spodobał Ci się mój blog.
Nie, nie mylisz się, piszę i opowiadania i fanfiki. Pisząc fanfiki staram się jak najbardziej trzymać kanonu i zachowań postaci. A jeśli chodzi o opowiadania oryginalne, czyli te Z Nadine, Rosierem, Sarielem, Carmen, Sunday'em i Shirinem, to wszystko idzie oczywiście z głowy. Muszę jednak zaznaczyć, że Carmen, Sunday i Shirin nie są moimi postaciami, stworzyła je właśnie Carmen. I ona pisze też niektóre opowiadania oryginalne, ale zawsze dodaję odpowiedni dopisek, że opowiadanie nie jest mojego autorstwa.
Mam nadzieję, że pomogłam trochę co nieco zrozumieć. Jeśli jeszcze chciałabyś coś wiedzieć, to pisz, z chęcią odpowiem.
Pozdrawiam serdecznie.
Risu
brak www
data: 23/07/2009 23:26:40

zerolowe < 3 i powiem Ci, ze świetnie oddałas jego charakter < 3 toż to takie słodkie, wylewne tylko na blogu i kcohane stworzenie < 3 a jaki ma uśmiech, boze, rozpływam się! a tsunia, Tsunia to Tsunia - lider-sama który lubo udawać super bohatera < 3 powodzenia życze i czekam na następną część :3
Lawliet
brak www
data: 22/07/2009 17:31:41

Łał, wreszcie postanowiłaś zmienić szablon. Co prawda ja też nie przepadam za Gacktem, no ale na tym zdjęciu wyszedł przyzwoicie ^_^. Pomysł na opowiadanie jest świetny, czekam tylko na dalszy przebieg akcji między głównym bohaterem (właśnie nie napisałaś jak się nazywa) i Tsukasą :) Mam nadzieję, że szybko nie skończysz z tym blogiem, bo zawsze lubiłem Twoją twórczość ;*
rox
brak www
data: 21/07/2009 15:46:04

Wielkie gomen za spam
Karma
brak www
data: 21/07/2009 14:37:47

A tam gadasz xD Gackt nie jest w cale taki zły, biorąc pof uwagę fakt, że to własnie ON był pierwszym japońskim śpiewakiem, którego zaczęłaś słuchac, więc powinnaś go w miarę znosić xD. No i można się z niego fajnie piosmiać, np. Jak tańczył para-para, albo chciał całować się z facetem, a ten od niego 5 km. uciekł. Widzisz i już masz następną postać do yaoi'owskiego opowiadania xD. Ale szablon jest naprawde ładny xD Poza tym Gackta prawie nie rozpoznałam, bo pamietam go z blond włosakch xDD

Dobra koniec o Gackt'cie (czy jakoś tak xD)

Co do notki, to mile mnie zaskoczyłaś. Despy, no no :D Ale nie wyjasniłaś ani nie dałaś żadnego znaku rozpoznawczego kim jest główny bohater ;p A przecież napisałaś, że jak przeczytamy tą notkę to się dowiemy xD A Tasukasa jest taki Kawaii *_* Nyaaa... Czekam czekam na jakiś długi romansik między nimi ;**
Notka jest wspaniała. Masz potencjał : >
rox
brak www
data: 21/07/2009 12:00:08

Teraz to napisałam! Nie przeczytałam nawet notki, a Light x Ryuuzaki było w twoich linkach. Ja już lepiej nic nie piszę, bo jeszcze wyjdę na kretynke ( już wyszłam )
rox
brak www
data: 21/07/2009 11:57:25

hmm... Light x Ryuuzaki . Fajna para yaoi. Ja też piszę bloga o tematyce Death Note tylko nie opowiadania, ale streszczenia odcinków, a wcześniej opisy postaci. Zapraszam do mnie
-*-YourLover-*-
brak www
data: 20/07/2009 23:00:14

Więc, tak. Na początek wypadałoby wspomnieć, o tym, że po ciężkich próbach wydobycia z Ciebie adresu tego bloga, przeczytałem opowiadanie z istną ciekawością ukierunkowaną na sam gatunek tego typu tekstu, jako tworu literackiego, choć skłamałbym gdybym nie dodał, że powodem była także moja dociekliwość i wszędobylstwo. Całość, kotku, napisałaś poprawnie, a nawet dobrze, czytało się jednym tchem, co wynagradzało parę drobnych błędów stylistycznych i powtórzeń. Historię przedstawiłaś jako emocjonalny zwitek uczuć głównego bohatera, który posiada złe wspomnienia w stosunku do dawnego kolegi? z zespołu. Biorąc pod uwagę typ : yaoi, to albo chłopcy mieli ze sobą romans, albo coś się szykowało i nie wyszło nic. Wspomnienia, przyrócone poprzez przyjazd znajomego głównego bohatera, stają się jego męką, a poniekąd doprowadzają go do stanu nie użyteczności publicznej (czytaj: gburowatości). Całkiem dobrze zaczęłaś, jest to ciekawe, pomysłowe, składne, jednak nie pomyśl sobie kochanie, że bezbłędne. Do tego typu tekstów niczym do wierszy przed opublikowaniem należy podejść na chłodno, nie może być sytuacji, że zaraz po napisaniu tekst zostaje opublikowany. No xD Najlepiej jest odłożyć go do szuflady na kilka dni, i dopiero po tym czasie przeczytać go na nowo, a błędy same rzucą nam się w oczy, co daje ogólny zarys własnego stylu.

Dobra wiem, nie przeciągam, sam pisze niezbyt dobrze. Ale wciąż się uczę.
W skali 1-10, Twoje opowiadanie zasługuje na mocną 7.

Reasumując, całkiem dobrze czytało mi się to, i coraz bardziej zaczynam nie rozumieć czego tutaj się wstydziłaś mademoiselle, zważając na to, że powiedziałaś mi o swoich upodobaniach w stosunku do japońskich sztuk, właśnie typu yaoi.

Pewnie i tak tego nie przeczytasz, ale bynajmniej zostawię ślad, że tutaj byłem i proszę nie kasuj tego.
;*

Czekam na więcej, a myślę, że skoro już wiem o tej stronce, to powiadomisz mnie o najnowszym wpisie.

PS. Kotek proszę zmień wyglądD jest nieładny!
PS.2 - szukałem wszędzie, ale w żadnym z tekstów nie ma o mnie złego słowa... no cóż przeliczyłem się xD

Całość jest pozytywna!
Odezwij się na gg, to coś Ci zaproponuję xD
Fox
brak www
data: 20/07/2009 14:11:40

ps, szczerze? to ten szablon mi nie leży xD wolałam ten poprzedni ;)

Podstrona: *1* / 2

Photobucket
Photobucket


| Lay&html by Neko dla TEGO bloga|



Zagościło tu 7116 szatanów

Tetris Yaoi GIF Pictures, Images and Photos

Add // Look

Anime
Raito + Ryuuzaki [Death note]
J-rock
Satoshi + Gara [Giru, Merry]
Powrót do przeszłości [Despy]
[Rozdział I]
[Rozdział II]
Tomodachi
Iro-chan
M-chan
Karmelowa-chan
Rox-chan
Fox-chan
Smile-chan
Sylver-chan
Nadine-chan



Kai gif Pictures, Images and Photos